radosnego, pomyślała Milla. Radość pochodzi od ludzi: ze związków,

dwa

Musieli więc teraz bawić się tym, co mieli. Nie było wyboru,
an43
nauczycielka w podstawówce, zastała emerytką rok wcześniej. Ojciec
gwałtownie przyspieszył i nagle zakręciło się jej w głowie. Boże, nie
niespokojny Atlantyk, zimny gęsty deszcz - wszystko mieszało się ze
Milla zamarła, czując zimne ciarki pełznące wzdłuż kręgosłupa.
- Skoro tak mówisz - powiedziała Milla z powątpiewaniem.
an43
górę za naciśnięciem guzika, Diaz wjechał toyotą do środka, nim

- Urodziłem się w Meksyku.
splecione dłonie przerażonych kobiet, nie oderwał wzroku od twarzy
i nie wrócili do domu w ustalonym czasie. Organizuję ludzi.
- Bill pracuje nad artykułem o pożarze. Bill Laszlo był jednym z najlepszych dziennikarzy gazety. Cassidy nie odpowiedziała. Czekała, aż Mike przejdzie do sedna sprawy. - Pewnie chciałby zadać ci kilka pytań. Wiesz, w końcu to twój ojciec jest właścicielem tartaku, a prowadzi go twój mąż i brat... - I mój mąż o mało nie zginął w pożarze. Zdawał się być bardzo zmartwiony. - Chodzi o informację, Cassidy. To poważna sprawa. Tym się zajmujemy. Chyba nie spodziewasz się, że to przemilczymy? - Oczywiście, że nie. Tylko nie chcę być źródłem informacji. Nie mam zamiaru wywlekać rodzinnych spraw przed mediami. - Cudze nieszczęścia mniej bolą, co? - Powiedz Billowi, że wiem tyle, co i on. Policja mi się nie zwierzała. Zawahał się i wydął dolną wargę. - Z tego co słyszałem, podejrzewają również ciebie. Patrzyła na niego tak, jakby wyrosły mu rogi i ogon. - Tak ci powiedzieli? - Nie, ale wezwano cię na przesłuchanie. - Bo mój mąż został ranny. To wszystko! - Prawie krzyknęła, oburzona. Co ten Mike sugeruje? - Rozmawiali z wieloma osobami. - W Prosperity wszyscy wiedzą, że tartak przynosił starty i że był ubezpieczony na wysoką kwotę. Nie miała zamiaru się sprzeczać. - Tak mówią? To są czyste spekulacje. Myślałam, że ta gazeta zajmuje się wyłącznie faktami. - Mieliśmy nadzieję, że poznamy je dzięki tobie. - Ale ja nic nie wiem. - A co z nieznajomym? Serce w niej zamarło. Usiłowała się powstrzymać, żeby nie warknąć. - Wiem tylko, że leży na intensywnej terapii i że jest z nim kiepsko. - Myślisz, że to on był podpalaczem? Potrząsnęła przecząco głową. Myślę, że to brat mojego męża, chłopak, któremu oddałam serce i dziewictwo. - Nic o nim nie wiem. - Ale jeżeli się dowiesz, to daj nam znać. Zmarszczył brwi. - Jasne. Najpierw jednak zadzwonię do wiadomości telewizyjnych. - Bardzo śmieszne, Cassidy - powiedział z sarkazmem, odrywając ręce z jej biurka. Odwrócił się. - Bardzo śmieszne. - Chase, słyszysz mnie? - Cassidy siedziała przy mężu na krześle w szpitalnej sali. Od dwóch dni chciała z nim porozmawiać. Wiedziała, że z jego słuchem jest wszystko w porządku i że tylko udaje, że jej nie słyszy. Pielęgniarki twierdziły, że nie odezwał się ani słowem, a policja zdołała z niego wydusić zaledwie jedną sylabę, ale przecież reagował. Zjadł trochę i napił się przez słomkę. Nadal był owinięty bandażami i mógł patrzeć na nią tylko jednym zaczerwienionym okiem. Możliwe, że był ogłuszony przez środki uśmierzające ból i dlatego nie mógł jej odpowiedzieć, jednak Cassidy przypuszczała, że jest po prostu uparty i odgrywa tę samą scenę, jak zawsze, kiedy się kłócili. Zastanawiała się, czy w ogóle kiedykolwiek go kochała. Po pożarze, w którym zginęła Angie i po wizycie u Sunny McKenzie, nigdy nie miała zamiaru związać się z bratem Briga. Sunny przepowiedziała jej tamtej nocy, że wyjdzie za Chase’a. Dręczyło ją to przez całą drogę do domu, ale potem odpędziła od siebie tę głupią myśl. Przecież kochała Briga. A nie jego starszego, bardziej subtelnego brata. Przez następnych kilka lat widziała Chase’a zaledwie parę razy. On poszedł na studia prawnicze do Salem, ona kończyła liceum w Prosperity, myśląc nieustannie o Brigu i powtarzając sobie, że musi o nim zapomnieć. Prawie nie brała udziału w życiu towarzyskim. Matka się o nią martwiła, a ojciec w ogóle jej nie zauważał. Wraz z Angie odeszła z tego świata część Reksa Buchanana. Życie nie sprawiało mu radości. Częściej zaczął bywać na cmentarzu. Zamykał się w swoim gabinecie, pił brandy i wpatrywał się posępnie w ogień. Cassidy była przekonana, że Rex nawet by nie zauważył, gdyby skuliła się w kłębek i umarła.

wyobraźni.

nie potrafił się powstrzymać. Trudno było brać mu
salonach, będę mogła w ten sposób usprawiedliwić swoją
- Pozwól mi wyjaśnić wszystko do końca. Niezależnie od tego testamentu, nigdy nie zostaniesz moją żoną, bo jesteś ostatnią kobietą, której chciałbym dać moje nazwisko.
Leonarda da Vinci, którego szukałem całe życie.
która dławiła wszelką możliwość normalnego, skierowanego ku
podbródek nadawał jej nieco wyzywający wygląd. Prawie nie miała
Teraz nagle zaczęli się interesować tym, co od dawna staram się im
miała co do tego najmniejszej wątpliwości. Jak powinna się
zdjęć Izabela wytropiła go w kuchni, gdzie otwierał kolejne butelki
- Bo nim jesteś. Tylko to, co ci się przytrafiło, nie jest normalne.
piętrze? Nie, Sylwia nie znała takiego powodu i nie przypomina
- Mylisz się. Masz tyle do zaproponowania. Pamiętasz, co
- I bardzo dobrze - zgodziła się Flic.
- Trudno powiedzieć. - Mick zmierzał z powrotem do kuchni. -

©2019 www.juvante.do-dodatek.szczecin.pl - Split Template by One Page Love